Migło mi ostatnio kde4 w Archowych aktualizacjach, to pomyślałem, że sprawdzę co się zmieniło...
No cóż, nic.
Porażka. Tyle czasu już minęło od premiery 4.0 a do dziś, żeby dodać skrót do panelu, czy pulpitu, trzeba najpierw trzy razy splunąć przez lewe ramie, a potem dwa razy przez prawe i podrapać się po jajkach lewą nogą.
Pierwszy problem jaki napotkałem, to niedziałająca polska klawiatura (evdev z xorg-1.5.x, bez xorg.conf). Rozwiązanie znalazłem na liście mailingowej Archa:
trzeba skopiować /usr/share/hal/fdi/policy/10osvendor/10-keymap.fdi do /etc/hal/fdi/policy/, zmienić us na pl w edytorze, zrestartować hal-a i kde. Ok, to jest nowe. Nic, że w Gnome działa samo.
Druga sprawa. Naprawdę niewiele wymagam od desktopu. Mam parę skryptów w ~/bin, którymi uruchamiam dosłownie kilka programów: coś do mojej kombinacji alpejskiej tunera DVB-S puszczonego na Composite input tunera DVB-T, jakieś wymyślone kombinacje związane z interfejsem audio do gitary i jackd. Coś tam pod Wine. Takie skrypty lubię mieć na panelu (ewentualnie na desktopie).
Otóż żeby dodać skrót z modyfikowalną ikoną na pulpit, trzeba (wdech, wydech, wdech, k*rwa mać, spokojnie), w 21-wieku zrobić np. tak:
Utworzyć gdzieś (u mnie ~/bin) plik mój_program.desktop, o minimalnej zawartości:
[Desktop Entry]
Name=Nazwa
Exec=/ścieżka/do/skryptu %i -caption "%c"
Icon=nazwa_ikony
Type=Application
Terminal=false
A potem przeciągnąć taki plik w dolphinie na pulpit.
Bardzo intuicyjne. Najtrudniej jest za pierwszym razem. Potem można już kopiować (oczywiście w edytorze, np. vi, bo po co w samym KDE, przecież kolorki i błyskotki są ważniejsze), a ikonę można sobie wyklikać.
